Zachowania lekarzy jednego ze szpitali klinicznych w żaden sposób nie da się wytłumaczyć. Ciężarna matka, która przyszła na oddział ze swoją zgwałconą córeczką przez ponad 24 godziny nie znalazła pomocy. Na miejscu żaden z doktorów nie chciał wykonać badania, które potwierdziłoby krzywdę wyrządzoną dziecku.
Zobacz także:
Kijów: na procesie berkutowców nie udało się przesłuchać Parubija, Kliczki i Naływajczenki
Szwedzka prokuratura ponownie umorzyła śledztwo wobec założyciela Wikileaks
Powraca temat kwoty wolnej od podatku. Politycy proponują ogromne zmiany
Bruksela: Polska podnosi kwestię nadmiernego importu kukurydzy z Ukrainy
A czy wiesz, że uraz krtani to stan zagrożenia życia?
Gdy wątroba niedomaga ciało wysyła sygnały. Jak rozpoznać i reagować?
Jankesi: budowa izraelskich osiedli na Zachodnim Brzegu nie łamie prawa międzynarodowego
Mama na próżno błagała o pomoc
Dramatyczne zajście miało miejsce w szpitalu klinicznym nr 1 Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego im. prof. Tadeusza Sokołowskiego przy ul. Unii Lubelskiej 1. To właśnie tam zjawiła się ciężarna kobieta błagająca o pomoc dla swojej 8-letniej córeczki. Kobieta w tym czasie była w 9 miesiącu ciąży i w każdej chwili mogła zacząć rodzić.
Mama była w 9 miesiącu ciąży.
Dziennikarzom Głosu Szczecińskiego udało się dowiedzieć, że matka dzwoniła wcześniej do placówki i uprzedziła o swoim przybyciu. Jednak doktor, która miała zająć się dziewczynką, swój dyżur skończyła nieco wcześniej, niż planowała i po prostu opuściła oddział. Z kolei następna dyżurująca lekarka odmówiła przeprowadzenia badania bez podania konkretnej przyczyny. 8-latkę zbadano dopiero o północy w gabinecie ginekologicznym znajdującym się w zupełnie innej części miasta.
Kim jest sprawca?
Sprawą natychmiast zajął się sąd rodzinny oraz prokuratora z uwagi na wiek dziewczynki, oraz domniemanego sprawcy. Chłopiec, który dopuścił się gwałtu nie ma jeszcze 15 lat.
– Z uwagi na wiek pokrzywdzonej dziewczynki oraz domniemanego sprawcy, sąd nie udziela na ten temat szczegółowych informacji. Takie postępowanie się toczy, ale w tym momencie dotyczy ono wyłącznie tego, czy taki czyn miał miejsce- mówił dla fakt24.pl Michał Tomala, rzecznik prasowy sądu okręgowego w Szczecinie.
Nie ulega wątpliwości, że dyżurujący lekarze swoim haniebnym postępowaniem złamali przyrzeczenie lekarskie, stanowiące część Kodeksu Etyki Lekarskiej.
lelum.pl / streambang.com