Mięso z Ukrainy wjeżdża do Polski „tylnymi drzwiami” twierdzą Eksperci

Comments · 1821 Views

Mięso z Ukrainy jedzie do Europy i „tylnymi drzwiami” do nas wjeżdża, albo w postaci przetworzonego mięsa, albo bezpośrednio w ramach kontyngentu, a nawet go omijając, jako tzw. filet z kością, co już nie podlega odpowiednim restrykcjom – mówi prezes Związku Polskie Mięso

Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso w rozmowie z portalem Money.pl poruszył kwestię mięsa z Ukrainy, które w dużych ilościach wjeżdża do Polski. Ukraińcy wykorzystują w tym celu luki w przepisach.

Zobacz także:

Polska już multikulturowa - kraj z największą liczbą zezwoleń dla imigrantów spoza UE

500 zł mandatu lub utrata dowodu rejestracyjnego. Wymiana niektórych części w aucie grozi karą

Tylko 600 PLN emerytury brutto. Za 11 lat setki tysięcy Polaków właśnie tyle otrzyma od ZUS

UE krytykuje wyrok śmierci dla zabójcy 8-miesięcznego dziecka na Białorusi

Paryż: Panika w kinie po tym, jak Algierczyk zaczął krzyczeć "Allahu akbar!"

VIII Konkurs Wiedzy Patriotycznej o Romanie Dmowskim

– Według informacji, które udało mi się uzyskać, ono [mięso z Ukrainy – red.] jedzie do Europy i „tylnymi drzwiami” do nas wjeżdża, albo w postaci przetworzonego mięsa, czyli takiego, które może wjechać z innego kraju, albo wjeżdża bezpośrednio w ramach kontyngentu, a nawet go omijając, jako tzw. mięso, filet z kością, które już nie podlega odpowiednim restrykcjom i kontyngentom – mówił Choiński. – W ten sposób Ukraina próbuje ominąć przepisy prawa.

Zdaniem prezesa Związku Polskie Mięso, z pewnością spowoduje to kontrowersje na rynku krajowym oraz „zawirowania cenowe”. Jednocześnie zaznaczył, że wbrew niektórym głosom ma to znaczenie dla polskiego konsumenta i niesie ze sobą pewne zagrożenia. – Apelujemy do konsumentów, żeby mimo wszystko czytali etykiety. Mięso, które napływa z Ukrainy podlega zupełnie innym, mniej rygorystycznym wymogom sanitarnym – powiedział Choiński. Jak wyjaśniał dotyczy to np. karmienia zwierząt mączką mięsno-kostną, czego UE nie dopuszcza, a także dobrostanu hodowanych zwierząt.

Według Choińskiego, na takiej sytuacji cierpią polscy producenci, a ponadto powinni oni mieć świadomość, że drób na Ukrainie hodowany jest w wyraźnie gorszych warunkach. Jego zdaniem, UE powinna dopuszczać tylko takie mięso, które spełnia takie same wymogi jak to, które wytwarzają producenci z krajów członkowskich, w tym z Polski. – Jeśli takie mięso tych standardów nie spełnia, to nie powinno wchodzić na rynek unijny – dodał.

Jak informowaliśmy wcześniej, producenci drobiu z Ukrainy, wykorzystując luki w unijnych przepisach dotyczących kontyngentów bezcłowych, wprowadzają na rynki krajów UE wielkie ilości taniego mięsa drobiowego. Na nieuczciwej konkurencji tracą w znacznym stopniu Polacy.

Według obowiązujących przepisów dotyczących kontyngentów bezcłowych przyznanych Ukrainie przez UE, ukraińscy producenci mięsa drobiowego mogą wyeksportować do krajów członkowskich Unii Europejskiej nie więcej, niż 40 tys. ton rocznie. Producenci z Polski i innych krajów unijnych alarmują jednak, że faktycznie ilości te są większe, co powoduje bardzo niekorzystny dla nich, duży napływ wyraźnie tańszego mięsa z Ukrainy. Wspomniane limity dotyczące mięsa drobiowego nie mają zastosowania dla produktów „innych”. Zalicza się do nich m.in. pierś drobiową z „załącznikiem mięsnym” – czyli kością. Filety drobiowe z kością wjeżdżają więc na teren Unii Europejskiej pod kategorią „inne”, po czym trafiają do zakładów w Holandii czy na Słowacji. Tam filety są oddzielane od kości i sprzedawane jako produkt z UE, holenderski lub słowacki, choć faktycznie pochodzą z Ukrainy, a w krajach unijnych są jedynie „obrabiane”.

Od początku roku zza wschodniej granicy napłynęło do Unii Europejskiej łącznie 50 tys. ton mięsa drobiowego, czyli aż o 90 procent więcej niż rok wcześniej. Tym samym, Ukraina jest trzecim pod względem wielkości partnerem UE w tej dziedzinie. Producenci z Ukrainy są dla Polaków głównymi konkurentami w segmencie rolnictwa i produkcji drobiu.

moneyv.wp.pl / Kresy.pl

Comments